piątek, 14 listopada 2014

Spotkanie VIII

Tym razem W. zechciała pójść ze mną :) Może nie rzuciła mi się na szyję, ale poszła. To było chyba nasze najweselsze spotkanie. Śmiechu było co niemiara. Chciałabym więcej takich spotkań. Teraz na każdą wizytę muszę przynosić owocowe mentosy. Jedna dziewczynka zapamiętała mnie już jako "ciocię od mentosów". I za każdym razem prosi o dwa. 
We wtorek podpisuję już umowę, co oznacza tyle, że mogę wchodzić z dziećmi poza teren ośrodka, co bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję, że będą jeszcze jakieś cieplejsze dni, w które mogłabym się z nią przejść w godzinach późnego popołudnia. 

To już ostatni wpis ze spotkań, chociaż seria oczywiście nie znika na zawsze. Będę opisywała moje wizyty, ale już mniej regularnie. Może wtedy, kiedy wydarzy się coś ciekawszego? :)
Oficjalnie tę serię zakończy mój wpis z obawami, jakie miałam przed i w trakcie pierwszego miesiąca wolontariatu. Zapraszam już niebawem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz